BLISKI WSCHÓD
ŚWIAT ARABSKI
CYWILIZACJA ISLAMSKA
24/03/2010

Arabowie skłaniają się ku Iranowi i Turcji

Liga Państw Arabskich / Fot. ahram.org.eg

Przewodniczący Ligi Państw Arabskich, bloku politycznego skupiającego 22 kraje, wyraził chęć zbliżenia z Iranem. Jest to odpowiedź na stopniowo rosnące znaczenie Iranu w regionie oraz jego zaangażowanie w pracach nad energetyką jądrową. Jednocześnie krok ten wyraża frustrację Arabów brakiem skutecznych działań Waszyngtonu, by odwieść władze izraelskie od planów wybudowania na ziemiach palestyńskich nowych żydowskich osiedli, a także ma utrudnić usilne starania Stanów Zjednoczonych i Izraela zmierzające do izolowania Iranu.

Przewodniczący Amr Moussa chce przedstawić oficjalnie swój plan podczas dwudniowego szczytu przywódców Ligi w Sirte w Libii, który rozpocznie się w najbliższą sobotę 27 marca. Tematem obrad będą sprawy regionalne, a także kwestia irańska oraz proces pokojowy na Bliskim Wschodzie.

Zacieśnianie więzi ma odbywać się poprzez utworzenie forum współpracy regionalnej i rowiązywania konfliktów, do którego mają być zaproszone niearabskie kraje regionu, takie jak Iran i Turcja. Wciągnięcie Turcji wiąże się nie tylko z jej ogromnym znaczeniem w regionie, ale również, jako państwo sunnickie, ma ona zapewnić równowagę dla szyickiego Iranu.

Jak stwierdził współpracownik Moussy, Hisham Youssef, przewodniczący liczy, że przywódcy ligi upoważnią go do podjęcia rozmów z Teheranem dotyczących arabskich obaw związanych z ingerowaniem Iranu w sprawy regionu oraz wspieraniem przez Iran grup zbrojnych, działających poza jego granicami. Nie wiadomo jednak, czy Moussa konsultował wcześniej swój plan z kluczowymi państwami Ligi, jak Egipt i Arabia Saudyjska, które w przeszłości były niechętne bliższej współpracy z Iranem. Ponadto wiele państw arabskich będących sojusznikami USA jest zaniepokojonych rosnącą potęgą szyickiego i niearabskiego Iranu. Podzielają ponadto wątpliwości co do faktycznego charakteru irańskich badań jadrowych. Ich sprzeciw budzi również wspieranie przez ten kraj szyitów w Iraku oraz grup zbrojnych w Palestynie (Hamas) i Libanie (Hezbollah). Z drugiej jednak strony istnieją obawy, że z kolei polityka amerykańska wobez Iranu może nie przynieść spodziewanych skutków, a co więcej, doprowadzi w konsekwencji do konfliktu zbrojnego, który może rozprzestrzenić się na ich własne państwa.

W zeszłym miesiącu sekretarz obrony USA Robert Gates odwiedzał arabskich sojuszników w regionie, nakłaniając ich do wsparcia wysiłków Zachodu zmierzających do wywarcia większej presji na Iran z powodu jego programu nuklearnego, a nawet wdrożenia jeszcze surowszych sankcji ekonomicznych. Aby uspokoić swoich sojuszników, Amerykanie utrzymują w kilku krajach Bliskiego Wschodu bazy wojskowe, a nawet systemy obrony przeciwrakietowej.

Państwa arabskie widzą jednak, że ich długoletnie zaangażowanie we wspieranie polityki amerykańskiej w regionie nie przynosi im żadnych korzyści. Topnieją też nadzieje, że prezydent Obama ma chęci i jest rzeczywiście w stanie wesprzeć porozumienie pokojowe między Palestyńczykami i Izraelem. A to wszystko przekłada się na wzrost antyamerykańskich nastrojów w regionie. Jednym z wyrazów rozczarowania i stopniowego tracenia cierpliwości jest wypowiedź ministra spraw zagranicznych Egiptu, Ahmeda Aboula Gheita, który wezwał, by na najbliższym szczycie Ligi, zamiast skupiać się wyłącznie na irańskim programie atomowym, poruszyć też kwestię tajnych izraelskich badań nad bronią jądrową i podjąć międzynarodowe działania mające wymóc na Izraelu podpisanie Układu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowych.


Źródło: własne, Arab News

Ten artykuł jeszcze nie ma żadnych komentarzy.
Skomentuj!
Reklama
2009-2017 Arabicae.com email: arabicae@arabicae.com | tel: +48 696 502 449 | o portalu | nota informacyjna | strona główna