BLISKI WSCHÓD
ŚWIAT ARABSKI
CYWILIZACJA ISLAMSKA
21/07/2010

Tureckie firmy budowlane opanowują Azję Środkową i Afrykę

Fot. insidermedia.com

Widoczne w ostatnich latach, a zwłaszcza w ostatnich miesiącach oziębienie stosunków ze światem Zachodu, znajduje swoje odzwierciedlenie również w preferencjach biznesowych. Turcy, śladem Chińczyków, a w przeciwieństwie do trendów w świecie Zachodnim, nie wysyłają na interesujące ich obszary siejących zniszczenie armii. Natomiast potrafią dostrzegać tam pojawiające się korzyści gospodarcze i skwapliwie z tej szansy korzystają, w rywalizacji o kontrakty pozostawiając w tyle właśnie niejednokrotnie skostniałe koncerny Zachodnie. Te osobliwe armie tureckich dźwigów, koparek i innych sprzętów budowlanych pracują na całym obszarze Bliskiego Wschodu, w Azji Środkowej oraz w Afryce.

Frustracja Turcji Unią Europejską i ciągłym pukaniem do jej drzwi bez jasnych deklaracji europejskich notabli, że te drzwi kiedykolwiek zostaną otwarte, sprawiły, że polityka turecka, także ta gospodarcza, zmieniła tor skupiając się bardziej na bliższych geograficznie i kulturowo muzułmańskich krajach Azji Środkowej oraz państwach byłego Związku Radzieckiego. Dodatkowym impulsem do poszukiwnia nowych rynków była stagnacja gospodarcza w Turcji na początku tej dekady. W ostatnich latach hitem inwestycyjnym dla tureckich firm budowlanych stała się także Afryka, na którą w ostatnim roku przypadło 35 procent wszystkich kontraktów.

Tureckie przedsiębiorstwa z branży budowlanej obecne są w ponad 80 krajach na świecie. Budują wszystko: drogi, stadiony, centra handlowe, szkoły, hotele. Uczestniczą w tak prestiżowych i wymagających inwestycjach jak rozbudowa metra w Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Natomiast w bliskim im językowo i kulturowo Kazachstanie, Turcy realizują 70 procent wszystkich tamtejszych inwestycji budowlanych. Mocno reprezentowani są także w Turkmenistanie oraz Rosji, w której prowadzą w sumie około 25 procent wszystkich swoich zagranicznych projektów. W zeszłym roku zdobyli kontrakty na nowych rynkach w Brazylii i Angoli.

Ekspansję obrazują liczby: wartość zagranicznych inwestycji prowadzonych przez firmy tureckie wzrosła z 750 mln dolarów w 2000 roku do prawie 24 mld w roku 2008. Rząd turecki prognozuje, że łączna wartość kontraktów wzrośnie do 50 mld dolarów w 2015 roku. Turcja zajmowała w 1999 roku 225. miejsce na świecie w klasyfikacji zagranicznych kotraktów inżynieryjnych. W roku 2009 było to już 31. miejsce, a dochód uzyskany na zagranicznych kontraktach szacuje się na 14 mld dolarów, co stanowi 3.6 procent światowych dochodów w tym sektorze. Budownictwo mocno wspiera turecką gospodarkę, która w pierwszym kwartale tego roku odnotowała wzrost prawie 12 procent, a rząd zrezygnował z pożyczek z MFW.

Takie wyniki w ekpansji międzynarodowej nie dziwią, gdy weźmie się pod uwagę kilka okoliczności. Tureckie oficjalne delegacje rządowe do krajów będących w obszarze zainteresowania obejmują zwykle kilkuset samych biznesmenów, nie licząc oficjeli państwowych. Rząd stara się również o to, by maksymalnie ułatwiać kontakty gospodarcze na perspektywicznych rynkach. Stąd porozumienia o zniesieniu wiz, ułatwieniu w podróżach i wymianie handlowej podpisane ostanio z Rosją, Libią i Syrią. Tureckie narodowe linie lotniczne nadążają za trendami oferując bezpośrednie połącznia nawet do tak egzotycznych z pozoru miast jak Nairobi w Kenii. Ilość tureckich misji dyplomatycznych w Afryce wzrosła z 12 do 27. Drugą kwestią jest dynamizm i elastyczność, która cechuje system pracy przedsiębiorstw tureckich. Dzięki temu potrafią radzić sobie na obcym gruncie, adaptując się do zastanych warunków i skutecznie przedzierając się przez lokalne, nierzadko skomplikowane prawodawstwo. Trzecia sprawa to nierzadka, a nawet bardzo częsta korupcja, zwłaszcza w Kazachstanie i Turkmenistanie. Oczekiwania nieoficjalnych gratyfikacji w zamian za kontrakty i przychylne działania dotyczą także krajów arabskich. Jednak i na tym polu Turcy, zamiast okazywać dezaprobatę, wykazują się pragmatyzmem, rozumiejąc i akceptując miejscową rzeczywistość, w niektórych aspektach nie tak zresztą bardzo odmienną od warunków, w jakich przychodzi im działać na swoim rodzimym rynku. To daje im przewagę nad niejednokrotnie zbiurokratyzowanymi i skostniałymi przedsiębiorstwami Zachodnimi, które tak kurczowo próbują (lub muszą) trzymać się ukształtowanych procedur i własnej filozofii prowadzenia biznesu, że skazują się na przegraną w wyścigu po kontrakty na rynkach kulturowo i mentalnie odmiennych.


Źródło: własne, Arab News

Ten artykuł jeszcze nie ma żadnych komentarzy.
Skomentuj!
Reklama
2009-2017 Arabicae.com email: arabicae@arabicae.com | tel: +48 696 502 449 | o portalu | nota informacyjna | strona główna